Prymas Stefan Wyszyński – okres do 1948 r.

„(…) człowiek stworzony jest do wolności – a zrozumieć, kim właśnie jest człowiek, to znaczy poznać, ze chociaż byłby spętany, chociaż byłby niewolnikiem, chociaż byłby skrępowany łańcuchami wszelkich praw i namiętności, to ten człowiek jednakże jest stworzony do wolności, i w naturze swojej pielęgnuje głębokie pragnienie wolności. Nie jest wolnością, a jednak jest z wolności, bo Ojcem człowieka jest Wolny wolnych, który nikomu nie służy.”

Prymas Stefan Wyszyński na Jasnej Górze w czasie pierwszej wizyty w klasztorze po powrocie z internowania w Komańczy, 1956 r.

 

Stefan Wyszyński – Sługa Boży, kardynał, arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski, Prymas Polski w latach 1948 – 1981. Dewiza biskupia: „Soli Deo”.

Urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli nad Bugiem.

W Zuzeli, od dnia urodzin przyszłego Prymas Polski, niewiele się zmieniło. Nad głębokim korytem, szybko płynącego Bugu wznosi się potężny gmach kościoła, tego samego w którym organistą był ojciec Stefana – Stanisław. Ludzie nadal żyją tu przeważnie z uprawy roli. Choć ziemie tu niezbyt urodzajne. Ot, przysłowiowe „laski, piaski i karaski”. Podobnie jest w niedalekim Andrzejewie, gdzie rodzina Wyszyńskich mieszkała od 1910 r. Tu, na cmentarzu, przy jednej ze starszych świątyń Mazowsza znajduje się grób ukochanej matki Stefana – Julianny. Jej przedwczesna śmierć boleśnie zraniła dorastającego chłopca.

Od dziecka przyszły Prymas wiedział co to jest niewola. Po latach Wyszyński będzie wspominał jak nocą jeździł z Ojcem i innymi mężczyznami stawiać krzyże na mogiłach powstańców styczniowych z 1863 r. Wiedział, że nie powinien o tym mówić w zaborczej – rosyjskiej szkole.

I wiedział, co to jest wolność, której nikt, ani nic nie jest w stanie człowiekowi odebrać.
W naturalny niejako sposób nasiąkał ten syn drobnej podlaskiej szlachty polską religijnością. Pełną głębokiej wiary i maryjności. Rodzice byli czcicielami Matki Bożej Jasnogórskiej i Ostrobramskiej.

Prymas Wyszyński zawsze dumny był ze swojego pochodzenia. Tak, po latach, pisał w liście pasterskim z okazji ingresu do Gniezna i Warszawy: „Podobało się Duchowi Świętemu posłać wam, dzieci, na pasterza waszego, syna nadbużańskich łąk i piaszczystych pól.” Jeszcze później w latach 60. XX wieku w położonej wysoko w Beskidzie Żywieckim Siwcówce, prosił będzie zmartwychwstankę – siostrę Judytę o możliwość skoszenia łąki na grani. Gdy ta w końcu uległa, okazało się, że Prymas nie zapomniał jak się włada kosą.

Dzieciństwo, młodość są decydujące dla życia człowieka. Charakter, duchowość, wrażliwość właśnie wówczas otrzymują najtrwalszy szlif. Możemy stwierdzić, że Stefan Wyszyński ukształtowany został ze szlachetnego kruszcu. Po latach nauki w szkołach w Warszawie i Łomży, gdzie uczestniczył w młodzieżowym, konspiracyjnym samokształceniu, trafił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Był już rok 1920, bolszewicka artyleria ostrzeliwała zza Wisły stolicę Kujaw zanim nie przegnały jej oddziały odrodzonej, Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Polska jest wolna po 123 latach niewoli i bardzo potrzebuje takich młodych obywateli jak Stefan Wyszyński.

Święcenia kapłańskie przyjął 3 sierpnia 1924 r. w dniu swoich 23 urodzin. Był tak chory i słaby, że katedralny zakrystian mówi mu bez ogródek: „Z takim zdrowiem to lepiej szykować się na cmentarz!”

Tak się jednak nie stało i młody kapłan kontynuował naukę na Wydziale Prawa Kanonicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – przez dziesięciolecia jedynego katolickiego uniwersytetu w tej części Europy. Odbył też podróż po Europie, gdzie z uwagą śledził działania księży zaangażowanych w duszpasterstwo robotników oraz kształtujące się nauczanie społeczne Kościoła.

Po powrocie do kraju trafił do malutkiej parafii w Przedczu Kujawskim, gdzie dawny kolega z seminarium powitał go z dobrotliwą ironią: „Widzisz Stefan, żeby trafić do Przedcza musiałeś objechać ileś tam krajów, a ja trafiłem do niego od razu.” (Widać tu pewną analogię z pierwszą parafią księdza Karola Wojtyły, który również trafił do malutkiej wioski – Niegowici).

Lecz Przedcz to tylko pierwszy krok na drodze jego powołania. Szybko wrócił do Włocławka, gdzie został wykładowcą seminarium duchownego. Jeszcze przed wojną dał się poznać jako redaktor „Ateneum Kapłańskiego” – najważniejszego pisma intelektualnego przedwojennego polskiego Kościoła, organizator Chrześcijańskich Związków Zawodowych, kierownik Sodalicji Mariańskiej na Kujawach i wreszcie członek prymasowskiej Rady Społecznej. Był też związany z ruchem księży – charystów, ruchem odnowy Kościoła w duchu ewangelicznego ubóstwa. Księdzu Wyszyńskiemu, który nie przywiązywał nigdy wagi do dóbr materialnych, założenia ty były szczególnie bliskie.

Wyszyński zdawał sobie sprawę z zagrażania dla Polsce i świata ze strony systemów totalitarnych. W „Ateneum” tak pisał: „Walczą współcześnie ze sobą dwa światy, dwa porządki: ateistyczny komunizm i chrześcijaństwo. (…) Kościół jest spokojny o wynik nowej wszechświatowej wojny ludzkości. Dlaczego? Bo wynik tej wojny zależy od zasad w imię których jest prowadzona. A ścierają się dwie wielkie zasady: nienawiści i miłości.”

Już wkrótce niemiecki nazizm i sowiecki komunizm sprzymierzyły się na zgubę Polski i Kościoła. W 1939 r. po klęsce wrześniowej na stanowcze polecenie swego zwierzchnika biskupa Michała Kozala, przyszłego męczennika, ucieka z Włocławka. Decyzja okazała się słuszną, młody kapłan był bowiem poszukiwany przez Gestapo.

Ukrywał się najpierw u rodziny, następnie zaś w znajdującym się na Lubelszczyźnie majątku Zamoyskich – Kozłówce. Wreszcie trafił pod opiekę swojego duchowego mistrza księdza Władysława Korniłowicza do podwarszawskich Lasek. Tu pod pseudonimem „Radwan III” pełnił funkcję kapelana Zgrupowania „Kampinos” AK, a czasie powstania warszawskiego w 1944 r. opiekował się rannymi w szpitalu polowym. Dał się poznać jako kapelan niesłychanie ofiarny i nieznający lęku. W Laskach także nawiązał kontakty z grupą dziewcząt z Warszawy (tzw. później „Ósemkami” od pierwotnej ich liczby), na czele których stała Maria Okońska. Wkrótce został ich opiekunem duchowym. Panie z przyszłego Instytutu Prymasowskiego pozostaną Wyszyńskiemu wierne aż do śmierci.

Po upadku powstania i wejściu do Polski Sowietów powrócił na krótko do Włocławka. Już jednak 4 marca 1946 r. został mianowany ordynariuszem lubelskim. Najmłodszym biskupem w Polsce. Był niezwykle aktywny: „trzeba nam wrócić do czasów apostolskich! Więcej ruchu, więcej wędrówki od wsi do wsi, od chaty do chaty! (…) otwórzcie drzwi! Idą czasy szybkich zmian w świecie. Obyśmy nadążyli za nimi.” Starał się odwiedzić jak najwięcej parafii, także na terenach kontrolowanych przez oddziały antykomunistycznego podziemia. Komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa również zwrócił uwagę na jego energiczną działalność. Stefan Wyszyński uznany został za „jednego z najniebezpieczniejszych” dla władzy biskupów.

Jednak jego żarliwa służba ludziom została zauważona także w Stolicy Apostolskiej. Po śmierci kardynała Augusta Hlonda, papież Pius XII mianował w dniu 12 listopada 1948 r nowym Prymasem Polski biskupa lubelskiego – Stefana Wyszyńskiego. W swym testamencie prymas Hlond stwierdził,  że „Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, przyjdzie przez Maryję!” Młody arcybiskup Gniezna i Warszawy wziął sobie te słowa mocno do serca…

JK