Jan Paweł II – okres do 1978 r.

„Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być –
Gdzie jesteś, źródło?

(…)

Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie,
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.

Jan Paweł II, „Tryptyk Rzymski”

Jan Paweł II – święty Kościoła, papież w latach 1978-2005, arcybiskup metropolita krakowski w latach 1964-1978. Dewiza biskupia i papieska: „Totus Tuus”.

 

„Nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. (…) Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Amen.”

Fragment homilii Jana Pawła II na Placu Zwycięstwa w Warszawie, podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, 2 czerwca 1979 r.

 

Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach.

Dom, w którym przyszedł na świat stoi w centrum miasta. Wadowice to niezbyt duże małopolskie miasto ale z pięknymi tradycjami – stąd wywodził się m.in. Marcin Wadowita, wybitny teolog i pisarz religijny epoki kontrreformacji. Mały Karol miał blisko na rynek, do szkoły i kościoła, do którego zresztą biegał jak najchętniej, zupełnie nieprzymuszony. Z okien swojego pokoju widział zegar słoneczny z napisem: „Czas ucieka, wieczność czeka”. Jak wspomni po latach, wracając na chwile do rodzinnego miasta: „Tu wszystko się zaczęło”.

Dzieciństwo miał „sielskie, anielskie” tylko do śmierci matki – Emilii w 1929 r. Trzy lata po niej umarł starszy brat, ofiarny lekarz – Edmund. Karol został sam z ojcem – również Karolem, wojskowym – człowiekiem wielkiej wiary i dyscypliny. Dzięki niemu przyszły papież przez całe życie pozostał człowiekiem uporządkowanym. Może tylko ojciec nie pochwalałby jego wpadania wszędzie w ostatniej chwili….

Wszyscy świadkowie dziecinnych i młodzieńczych lat życia młodego Wojtyły podkreślają jego niezwykłą inteligencje, siłę charakteru, dobroć i pobożność, która nie była w Polsce międzywojennej rzeczą zwykłą w kręgach inteligenckich. Niezwykłe było też zainteresowanie młodego Wojtyły poezją i dramatem. Uzdolnionego młodzieńca zauważył sam arcybiskup krakowski Adam Sapieha, którego Karol witał oracją w progach wadowickiego gimnazjum. Jeszcze jedną cechę błyskotliwego wadowiczanina warto podkreślić – sympatyczne, pozbawione wszelkiej złośliwości, poczucie humoru.

Jeszcze przed wojną Karol zaczął studia na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zamieszkał w Krakowie na ul. Tynieckiej – „za Wisłą” jak mówią mieszkańcy miasta. Z Krakowem związał swe losy na lat kilkadziesiąt i w nim zawsze czuł się najlepiej w czasie pielgrzymek do kraju w okresie papieskim. Tu, na Tynieckiej poznał też dziwnego krawca – mistyka – Jana Tyranowskiego, który wprowadził go w świat pism św. Jana od Krzyża.

Już w czasie wojny, w roku 1941 r. umarł ojciec. Karol jest od tej chwili zupełnie sam.

W tym samym roku znalazł się wśród założycieli konspiracyjnego Teatru Rapsodycznego. Zapowiadał się na dobrego aktora. Mówił pięknie ukształtowanym głosem. Ta umiejętność bardzo mu się miała przydać w latach późniejszych. Ale wkrótce okazało się, że nie literatura i nie teatr są jego zasadniczym powołaniem.

W roku 1942 r. Wojtyła wstąpił do tajnego Metropolitalnego Seminarium Duchownego, gdzie studiował teologię. Pisał też w czasie okupacji dojrzałe wiersze, z których najciekawszy jest bez wątpienia poemat „Pieśń o Bogu ukrytym”.

Ten, mimo młodego wieku, prawdziwy człowiek renesansu, nie był pięknoduchem, oderwanym od rzeczywistości. Działał w podziemnej organizacji chrześcijańsko-demokratycznej – „Unii”, a by zarobić na chleb pracował fizycznie w kamieniołomie, a następnie w zakładach chemicznych „Solvay”. Nigdy nie zapomniał o tym doświadczeniu.

Gdy wojna się skończyła, a Polska znalazła się pod rządami komunistycznymi, Karol Wojtyła 1 listopada 1946 r. otrzymał święcenia kapłańskie. 2 listopada odprawił Mszę Świętą prymicyjna w krypcie św. Leonarda na Wawelu, w miejscu symbolicznym dla historii Rzeczypospolitej. Jako biskup i papież Karol Wojtyła otoczy katedrę wawelską swą szczególną troską.

Najbliższe dwa lata spędził na studiach w Rzymie. W tym okresie poznaje też Europę Zachodnią i tamtejszy Kościół. W roku 1948 r., po doktoracie, na rzymskim „Angelicum”, o zagadnieniach wiary u św. Jana od Krzyża, trafił do pracy do podkrakowskiej, wiejskiej parafii w Niegowici.

W roku 1949 r. ksiądz Wojtyła był już w Krakowie u św. Floriana, zajmując się m.in. młodzieżą akademicką. Wówczas wyruszał na wspólne wycieczki turystyczne z młodzieżą. W ich trakcie nazywany był „wujkiem”, by komunistyczna milicja nie szykanowała młodocianych turystów, jako podejrzanych klerykałów. Turystyka piesza, wysokogórska, kajakarstwo, narciarstwo, piłka nożna – zainteresowania księdza Karola nie były typowe dla ówczesnych księży. Wojtyła jednak nie zmieni swych sportowych upodobań, nawet gdy stanie na czele Kościoła i zamieszka w Wiecznym Mieście.

W roku 1951 r. umarł kardynał Sapieha, który był dla młodego księdza wielkim autorytetem. Wojtyła będzie wspominał o nim, przemawiając do młodzieży ze słynnego „papieskiego okna” na Franciszkańskiej, patrząc na zbudowany po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, pomnik „Księcia Niezłomnego”.

W latach pięćdziesiątych ciężko było publikować księdzu. Komuniści nie tolerowali wówczas żadnej niezależności intelektualnej. Jako współpracownik katolickich pism (m.in. „Tygodnika Powszechnego”) musiał się czasowo ograniczyć do pracy ściśle naukowej. Jego rozprawa habilitacyjna, o etyce chrześcijańskiej w systemie Maxa Schelera, została jako ostatnia, przyjęta przez Radę Wydziału Teologicznego UJ, przed jego rozwiązaniem przez komunistyczne władze. Ministerstwo Oświaty odmówiło jednak, bez merytorycznych uzasadnień, nadania habilitacji. Ksiądz Wojtyła trafił więc na Katolicki Uniwersytet Lubelski.

Pracując na KUL łączył swe obowiązki duszpasterskie z wykładami filozofii. Miedzy Krakowem a Lublinem przemieszcza się jeżdżąc nocnymi pociągami. Jego długoletni współpracownik – kardynał Stanisław Nagy wspomina, że już wówczas widać było niezwykłą siłę duchową krakowskiego księdza i filozofa: „Gdy ja spałem, on klęczał i modlił się długo w nocy”. Pełen pokory dodaje: „Prawdę mówiąc, nigdy się nie uważałem za przyjaciela Jana Pawła II. (…) Od początku miałem świadomość, że mam do czynienia z człowiekiem absolutnie nieprzeciętnym intelektualnie, wolitywnie i duchowo. Z czasem ta świadomość narastała we mnie coraz bardziej. Cały czas czułem, że nie dorównuję Mu pod żadnym względem i nie wiem, czy kiedykolwiek dorównam.”

4 lipca 1958 r. Karol Wojtyła został mianowany biskupem pomocniczym Krakowa – został tym samym najmłodszym członkiem Episkopatu Polski. (Analogia z wcześniejszą o 12 lat nominacją Wyszyńskiego na biskupa lubelskiego jest uderzająca). W styczniu 1964 r. zostaje mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim.

Od razu dał się poznać jako biskup niezwykle aktywny, bliski ludziom i zaangażowany w sprawy swojej diecezji i miasta. Komuniści również spostrzegli jego niezwykłe zdecydowanie i odwagę. Początkowo jednak liczyli na możliwość „bezkolizyjnej” współpracy z nowym biskupem – poetą i turystą. Usiłowali przeciwstawić go niezłomnemu Prymasowi i skłócić obu najważniejszych ludzi w polskim Kościele. Nigdy nic z tych planów nie wyszło. Biskup krakowski pozostawał zawsze niezmiennie lojalny wobec Wyszyńskiego. Prymas poznawał zresztą Wojtyłę coraz lepiej i ich znajomość przerodziła się stopniowo w bliską współpracę i przyjaźń. Byli jak te „dwa niezmordowane konie ciągnące wóz polskiego kościoła”.

Na biskupa mogli liczyć także krakowscy robotnicy. W kwietniu 1960 r. w Nowej Hucie , która miała być w zamierzeniu władz wzorcowym miastem bez Boga, jej mieszkańcy wystąpili w obronie krzyża, który stał na miejscu budowy przyszłego kościoła. Milicja i Służba Bezpieczeństwa wyjątkowo brutalnie spacyfikowały broniących krzyża ludzi, wśród których przeważały kobiety i młodzież. Kilkaset osób aresztowano, wielu było rannych i może nawet zabitych. Karol Wojtyła bez chwili wahania poparł obrońców krzyża. Władzom, sugerującym interwencje biskupia w celu rozładowania nastrojów, odpisał, że warunkiem „rzeczywistego uspokojenia umysłów w parafii Nowa Huta – Bieńczyce jest jak najrychlejsze przystąpienie do realizacji przyobiecanej budowy kościoła”. Od tej chwili krakowski biskup osobiście pilotował sprawę budowy tego i kolejnych kościołów w Nowej Hucie. Stała się ona, zamiast poligonem ateizmu, miastem wyznających odważnie swą wiarę. W roku 1983 r. papież z Krakowa przybędzie do mistrzejowickiego kościoła, gdzie przywitają go setki tysięcy mieszkańców wznosząc flagi nielegalnej „Solidarności”. Będzie to dzień wspólnego symbolicznego zwycięstwa robotników z Huty i ich dawnego biskupa.

W 1960 r. ukaże się też fundamentalna praca teologiczna Karola Wojtyły „Miłość i odpowiedzialność”. Autor poruszał w niej delikatną tematykę seksualności ludzi wierzących. Wojtyła, potępiając stanowczo aborcję, antykoncepcję i rozwody, zawieszał wysoko poprzeczkę moralnych wymagań dla małżeństw. I jak zawsze, traktował ludzi podchodząc z pełnym zaufaniem do ich wolności. Stwierdzał, że prawdziwym przedmiotem aktu seksualnego jest inna osoba, a nie inne ciało. I dalej konstatuje: „dobrem takim jest osoba, a prawdą moralną najściślej związaną właśnie ze światem osób jest >>przykazanie miłości<< – miłość bowiem jest dobrem właściwym dla świata osób.” Uderzało również, wywodzące się z polskiej tradycji, dowartościowanie roli kobiety w małżeństwie. Praca jego, niesłychanie nowatorska, spotkała się ze zróżnicowanym przyjęciem.

Wojtyła nie poprzestawał na teoretycznych rozważaniach o ludzkiej płciowości. Jako biskup, organizował poradnie rodzinne, formacje dla narzeczonych i małżeństw, opiekę nad samotnymi matkami. Te zagadnienia będą dla niego niezmiernie ważne także, gdy będzie już papieżem. Zawsze, konsekwentnie stawał w obronie życia ludzkiego, od poczęcia do naturalnej śmierci i niezbywalnej godności osoby ludzkiej.

W czasie Soboru Watykańskiego II biskup Wojtyła był bodajże najaktywniejszym członkiem polskiej delegacji. Skala jego zainteresowań była imponująca: apostolat świeckich, godność osoby ludzkiej, wolność religijna, liturgia, źródła Objawienia, ekumenizm. Wtedy stał się znany dla biskupów i teologów z całego świata. Przyszły papież, będąc na polskim gruncie zdecydowanym promotorem odnowy soborowej (np. w trakcie synodu archidiecezji krakowskiej), pozostał zawsze krytykiem nadużyć dokonywanych w imię „ducha Soboru”.

W 1967 r. w Kaplicy Sykstyńskiej Paweł VI wręczył mu czerwony, kardynalski biret. W tej samej Kaplicy Sykstyńskiej, która powróci w jego „Tryptyku rzymskim” pisanym pod sam koniec życia.

Aktywność Wojtyły jako arcybiskupa i kardynała pozostaje zadziwiająca. Wizytował niemal wszystkie parafie swej diecezji, przeprowadził synod, utrzymywał bardzo ożywione kontakty z krakowskimi środowiskami naukowymi i artystycznymi. Jego związki z kochającą go młodzieżą pozostawały nadal bardzo intensywne. Wspierał całym swym autorytetem, zawzięcie zwalczany przez komunistów, ruch oazowy ks. Franciszka Blachnickiego. Znajdował jeszcze czas na własną twórczość artystyczną i naukową. W latach sześćdziesiątych  opublikował dramaty: „Przed sklepem jubilera” oraz „Promieniowanie ojcostwa”, a także potężna antropologiczną monografię naukową – „Osoba i czyn”.

W tym samym czasie Wojtyła uczestniczył także, zawsze przy boku Prymasa, w obchodach Tysiąclecia Chrztu Polski. W swych homiliach przypominał z dumą wspaniałe karty „Dziedzictwa, któremu na imię Polska”. Był także wraz z biskupem Kominkiem autorem słynnego orędzia do Episkopatu niemieckiego, które zapoczątkowało pojednanie między oboma narodami. I wraz z Prymasem nie wahał się przed stanowczą obroną tego aktu przed nienawistną nagonką władz.

Rok 1970 przyniósł masakry robotników Wybrzeża przez wojsko i milicję. Karol Wojtyła bolał nad tymi wydarzeniami. 30 grudnia u oo. franciszkanów w Krakowie mówił: „(…) na dobro wspólne składa się atmosfera wolności rzeczywistej, do końca niczym nietamowanej i w żaden sposób niekwestionowanej, niezagrożonej.” Rodząca się opozycja niepodległościowo – demokratyczna znajdzie w latach siedemdziesiątych w krakowskim arcybiskupie poparcie i osłonę. W 1976 r. kardynał Wojtyła spotkał się z członkami Komitetu Obrony Robotników, a w roku następnym, po zamordowaniu przez „nieznanych sprawców” krakowskiego studenta, Stanisława Pyjasa, pochwalił młodzież bojkotującą radosne obchody socjalistycznych „Juwenaliów”.

Był bliskim współpracownikiem Pawła VI w przygotowaniu encykliki „Humanae Vitae”, broniącej ludzkiego życia od chwili poczęcia, a w 1976 r. wygłosił rekolekcje dla Pawła VI i Kurii rzymskiej, co było wielkim wyróżnieniem dla krakowskiego kardynała.
Nadszedł wreszcie rok 1978. Niesamowity rok dwóch konklawe. Już w czasie pierwszego, po śmierci Pawła VI Karol Wojtyła miał podobno wśród kardynałów-elektorów swoich zwolenników.

Niespodziewanie, we wrześniu, umiera „uśmiechnięty papież”– Jan Paweł I. Ani prymas Wyszyński, ani kardynał Wojtyła, jadąc w październiku na kolejne konklawe, nie przypuszczali, że do Polski wróci na stałe tylko jeden z nich…

JK