Bohaterowie Muzeum

W zgodnej opinii nie tylko katolików prymas Stefan Wyszyński i kard. Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II, byli nie tylko  najwybitniejszymi postaciami Kościoła w Polsce, ale także najwybitniejszymi Polakami w XX stuleciu.  Oni to przyczynili się w znacznej mierze do odzyskania przez Polaków wolności, choć prymas Wyszyński jej nie doczekał. 

Właśnie tym dwóm wielkim Polakom, którzy przez dwadzieścia lat zgodnie i w przyjaźni ze sobą współpracowali, poświęcamy nasze muzeum. Chcemy pokazać, poprzez pryzmat ich działalności, jak pod ich wpływem zmieniała się Polska,  Kościół w Polsce i współczesny świat.   

Dzieliło ich wiele: wiek, charakter, doświadczenia życiowe i fascynacje naukowe. Łączył ich patriotyzm, wielka miłość do ludzi i do Kościoła i cześć dla Matki Najświętszej. Mimo młodego wieku biskupa Wojtyły stary prymas zasięgał u niego rady.

Znakomicie się uzupełniali – młody biskup Wojtyła występował w imieniu Episkopatu Polski i Prymasa na Soborze Watykańskim II i reprezentował go za granicą. Prymas Wyszyński zaś brał na siebie ciężar konfrontacji z władzą komunistyczną. Z czasem ich znajomość przerodziła się w przyjaźń. Często spotykali się na gruncie prywatnym, a abp Wojtyła był jednym z pierwszych, którzy składali Prymasowi życzenia imieninowe, które przypadały  podczas jego wypoczynku wakacyjnego.

Po nominacji kardynalskiej Karola Wojtyły w 1967 r. ich współpraca  jeszcze bardziej się zacieśniła, co potwierdzają słynne słowa kard. Wyszyńskiego skierowane do nowego purpurata: „ciągnijmy wóz ojczystego Kościoła społem”. Nie osłabiły jej intrygi komunistów, którzy usiłowali skłócić obu kardynałów, próbując przeciwstawić ich sobie nawzajem.

Świadkowie potwierdzają, że Prymas Wyszyński przygotowywał kard. Wojtyłę jako swego następcę. Jednak decyzja kardynałów 16 października 1978 r. pokrzyżowała te plany –  metropolita krakowski został wybrany na papieża.

Podczas inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II świat był świadkiem poruszającego gestu oddania i przyjaźni. 22 października 1978 r. nowy papież zerwał się z tronu i padł w objęcia prymasowi, który podszedł do niego, aby mu złożyć homagium. Zgodnie z rytuałem kard. Wyszyński ucałował dłoń Jana Pawła. Wbrew odwiecznej watykańskiej etykiecie, Ojciec Święty nachylił się do dłoni prymasa i odwzajemnił jego gest.

Dzień później, podczas spotkania z Polakami, Jan Paweł II oddał najwyższy hołd Prymasowi Tysiąclecia mówiąc: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża-Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.

W dramatycznym momencie, kiedy Papież przechodził rekonwalescencję po zamachu, a prymas Wyszyński umierał, odbyli telefonicznie swoją ostatnią rozmowę. Przedtem umierający prymas apelował do wiernych, aby zamiast modlić się o jego zdrowie, modlili się w intencji Ojca Świętego.